poniedziałek, 20 stycznia 2020

Rozwój osobisty uczy panowania nad stresem.


Im bardziej coś poznajesz, im bardziej jestes przygotowany do czegos co dotychczas stres generowalo tym mniej stresu Cie to kosztuje. Warto wiec zawsze miec warianty w planie dzialania.
Możliwe, że tak zupełnie nad stresem nigdy nie zapanuje i raczej bym nie chciała, gdyż to by oznaczało znalezienie na cmentarzu. Stres bywa mobilizujący-motywuje do działania. Ciężko wyobrazić sobie życie bez działania. Każdy kto żyje do czegoś dąży, reagując na reakcje otoczenia. Ponieważ w niektórych sytuacjach, chodzę jak pospinana (inaczej niż na co dzień) zainteresowałam się tematem stresu. Stres maleje im bardziej przygotujemy się do tego co jest jego źródłem przy czym przygotowanie na ostatnią chwile raczej nie są czymś realnym, gdyż w tym momencie jego poziom może być na tyle duży by to uniemożliwić. Raczej już się nie zdarza bym na stresującą rozmowę, czy spotkanie poszła tak po prostu. Przed pomaga mantry i oddychanie. To z powodu nie możności jednoczesnego skupienia się na słowach mantry lub oddechu i sytuacji stresowej. Osobą szczególnie wrażliwym codzienne praktykowanie obu rzeczy może nawet uratować życie. Zewsząd słyszy się hasło „stres zabija”. Być może jednak nie każdy wie na czym owo „zabijanie” polega. Na zmianie chemicznego składu krwi, a ściślej na stopniowym pozbawianiu jej tlenu. W wielu ludziach techniki mantry, czy oddychania wręcz wzbudzają śmiech. To nastawienie zmienia się po około 15-20 minutach praktykowania, gdy zaczyna się czuć mrowienie/ciepło w stopach lub pojawia się wrażenie odklejania powietrzem zdrewniałych pęcherzyków płucnych. Zauważyłam, że wszystkie techniki relaksacyjne lub mające na celu dodanie śmiałości łączy dotlenienie organizmu oraz poprawa krążenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.