Choć jeszcze wszystkich kryzysów nie zwalczyłam to
zdecydowanie mogę powiedzieć, że poznałam sposoby, które nieraz pozwoliły mi
nie zatopić się w kryzysie bardziej, nieco je złagodzić lub niektóre nawet
zażegnać. Pierwszą rzeczą, bez której nic nie można zrobić to uznanie swojej
sprawczości. Dopiero od momentu powiedzenia sobie „mam na to wpływ” można
cokolwiek zrobić. Drugą niesamowicie istotną rzeczą jest skupienie się na
pozytywach, niekoniecznie w kryzysowej sytuacji. Bo raczej nie znajdziesz
niczego pozytywnego w tym, że ważysz 100 kg, czy siedzisz bez pracy. Zawsze
jednak możesz przypominać sobie pozytywne zdarzenia lub ucieszyć się od czasu
do czasu z zobaczenia/usłyszenia czegoś/kogoś. To pozwala na zebranie
dodatkowych sił, niezbędnych w wychodzeniu z kryzysu. Jest to także istotne dla
nie tracenia energii na negatywne myśli, którą można spożytkować na wychodzenie
z kryzysu. Ostatnim elementem jest wyciągnięcie lekcji, na przyszłość, po
wyjściu z kryzysu. Stworzenie modelu dzięki, któremu być może nie wpadniesz już
w podobny. Możliwe też, że jeśli jednak znajdziesz się w podobnym to oszczędzisz
czas, nie będziesz się zastanawiać, czy sobie poradzisz, a raczej przypominać
sobie to ja zrobiłem gdy działo się „x”?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.